Chyba ty...

zapiski szalonego naukowca

O

2007-02-10/00:16:13

A koncert był cudowny. Atmosfera, głosy i ta bliskość wykonawców. A Ludkowie chodzą za mną do tej pory. Lubię takie mistyczne przeżycia. Szkoda że nie umiem o nich pisać. Więc koniec. To tyle.
Nie martw się.
skomentuj ((5))

N

2007-01-31/19:11:20

Ciekawy dzień. Cisza, zapętlona piosenka, autobus. I cztery nowe herbaty w kolekcji. Właściwie to one głównie tworzą teraz mój zbiór, słoiczki od jakiegoś czasu pokazywały swoje denka, ciesząc się przy tym niemiłosiernie. Wiśnie. Cytryny. Płatki róży. Listki, gałązki. I te cudowne zapachy. Ostatnio bardzo zwracam na nie uwagę. Ale chyba nie bardziej niż na dźwięki.
I ta jedna piosenka. Kawałek tekstu przypomniał mi się rano, pod klatką, gdy czekałem na szofera. Parę słów, ale na dziś bardzo trafnych. Po powrocie uzupełniłem tekst dźwiękami. Turnau, piosenka Starszych Panów. Liryczna, ale lekka. Posłuchajcie

Jest między nami wiele ciszy i bardzo mało słów.
Słów więcej boję się usłyszeć – powiedzieć:
Mów...
Nie wiem, co się za ciszą kryje, nie wiem – czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje, słowa i ciszę, zmierzch.

Na zmierzch otworzę cichutko drzwi i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść, gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz w oczach żal, czy może – zmierzch?

skomentuj ((4))

M

2007-01-29/22:54:01

Jak będzie mnie dość, to uciekaj. I zapomnimy się. Szybko. Pstryk - i już. Koniec poznawania. Koniec. Koniec rozmów. Myśli. Wspólnych pomysłów. Koniec istnienia. Wszyscy do domów, nie ma was. Nie ma nas. I nie będzie już nikogo. I spokój. Happy End.
I nie dowiesz się nic ponadto co juz wiesz. Nie zobaczysz jak się zmieniam. Jak ewoluuję. Powstanie w Twoich myślach brakujące ogniwo. I wszystko stanie się odległe, jak w pociągu, gdy jak zwykle siedzę tyłem do lokomotywy. Coraz mniejsze, niewiele znaczące, bardziej rozdygotane.
A najfajniejsze będzie to, że nikt nie zauważy. Dla innych to będzie podwójny niesłyszalny Pstryk. Pstryk-są, Pstryk-niesą. Pstryk - gaszę światło. Czas poszukać Morfeusza.

I choć żegnam się z Tobą, to jeszcze nie koniec, kiedyś na pewno...
skomentuj ((5))

L

2007-01-28/00:12:20

Zasypie mnie, zaprószy. Odpalane po kolei zapałki na niewiele się zdadzą. Pierwsza. Światło penetruje moje szklane dłonie. Druga. Pół-błysk. Wiatr wyrywa płomień z zapałki. Trzecia. Widać moje drżące, sine usta. Ostatnia Staję się przezroczysty.
Lekki wiatr porywa mnie w górę, tam gdzie nie potrzeba kłamstw. Zobaczę was. Poczuję. Tym razem, bez wzajemności.
Wiruje śnieg. Koło mnie. We mnie. Nie ma mnie. To ja jestem śniegiem. Wiruję. Spadam na wasze czapki, skrzypię pod waszymi butami. Obserwując mnie przez szyby, nie widzicie, że to ja. Nigdy nie widzieliście. Szczególnie ty. Byłem tak samo przezroczysty jak teraz. Pewnie nawet bardziej.
Ale teraz jest dobrze. Już nie trzeba mi nic więcej. Jestem śniegiem. Jestem wszędzie. Jestem wszystkim - chociaż raz.
Topię się. Znikam. Płynę. Nie ma mnie?
Będę deszczem.
skomentuj ((0))

K

2007-01-24/17:07:19

Odnajdź mnie, w szarym tłumie gdzieś,
Nim minie jeszcze jeden dzień.

Wiem, że są tysiące takich jak ja...

Lecz czy mam dalej iść pod prąd,
i wciąż szukać trudnych tras?

Wiesz, że tu jestem, odnajdź mnie.
Jeszcze dziś.

Znów na złudzenia tracę czas.
skomentuj ((0))

J

2007-01-21/00:11:22

Jesteście płytcy jak kałuża na chodniku pod moimi butami.
Do kałuży wpada okruch, całą swoją wieczność spadając na dno.
Przebiega dziecko. Mnóstwo kropel, a w każdej nowy świat.

Może nasz wszechświat to kropla, spadająca na jezdnię w innym wszechświecie? Za chwilę spadnie. Wybuchnie.
Nie będzie nas.
Piję herbatę. Pochłaniam światy.
Chodzę po deszczu. Susząca się kurtka pozbywa się wody.

A przed kałużą mały owad. Ciekawe co myśli gdy widzi morze.
I kolejny słoneczny dzień.
Jesteście płytcy jak rysa na moim kubku.
Jestem bezwzględny jak teoria względności.
skomentuj ((3))

I

2007-01-20/19:21:58

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić.

skomentuj ((0))

H

2007-01-20/00:32:27

Wiatr ze wschodu. Na zachód. Zachodni znaczy się. Mam ochotę zamknąć świat na klucz. Zatrzasnąć się gdzieś w schronie pod kołdrą. O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni. Przez ten tydzień, pierwszy raz od kilku (dobrych?) lat, potrzebuję zwykłej herbaty z cukrem. Najlepiej z cytryną. Wracam do smaków dzieciństwa. Marzył mi się też pasztet z pomidorem. Kiedyś wyjadałem go prosto z puszki - łyżeczką.
Obok czeka miska po kisielu. Na umycie bezczelna czeka. Po żurawinowym. Kolejny smak, dziś wyjątkowo wzbogacony filmem Ośla skórka. Połowę dzieciństwa spędziłem na wpatrywaniu się w tę baśń. Do tej pory jak gotuję to śpiewam... Kto wie, kto wie, co jest na serca dnie... Ja nie wiem. W schronie pod kołdrą, serce nie odbiera żadnej sieci. Poza zasięgiem.
skomentuj ((1))

G

2007-01-16/22:29:17

Szprycuję się tobą
chroń mnie
ćwiczę na tobie
od przyjaciół
rozpisuję się
przecież
zapamiętuję
z wrogami
uczę
sobie
wytrzymaj
poradzę
do końca
skomentuj ((0))

F

2007-01-16/00:38:09

Rzeczy wywołujące w tym tygodniu dziwne emocje:
ogórki w plasterkach lub w majonezie
filiżanka w chińskie znaczki
piła mechaniczna
halibut wędzony
notatki z chemii
moje eKonto
piosenki
dźwięki
słowa
oni
wy
..
skomentuj ((5))

E

2007-01-15/01:09:18

Kiedy raczysz wydać głos - ofiara wielka, płonie stos; a w każdym zdaniu błyszczy rozum, oraz kształt.
A ja? W cesarskich cięciach rodzę każde z prostych słów.
Milczmy
skomentuj ((2))

D

2007-01-13/21:58:18

Tłum przede mną, za mną wpatrzony przed siebie. Ciemność, czuć tylko uderzenia basów. I obrazów. Biją. Chcę wyjść. Iść sam, czy zabrać też ciało? Osunąć się w nieprzytomność? Moje ja siedzi spięte na rozkładanym fotelu gdzieś w 10 rzędzie na 10 miejscu. Trzęsie się. Zamknięte oczy, głowa skierowana w bok. Uspokój się. Oddychaj. Oddycham. Wyrywam się. Ale ciało nie da rady. Nie jest w stanie. Nie dojdzie. Czemu nie siedzę z brzegu? Wyłącz się, opanuj. Biorę zimną pepsi, studzi to trochę zapał moich rąk do trzęsienia się. Zamykam się na wszystko. Nie ma mnie. Nie! Jestem. Tylko was nie ma, a łzy na policzkach stają sie mniej realne. Fiolet... Napięcie odpływa gdzieś wsiąkając w wykładzinę. Trzymaj sie. Dzielny bądź. Nie daj się. Staram sie wrócić.
Jesteście... A przed nami jeszcze dwa i pół filmu. Nigdy więcej, obiecajcie.
skomentuj ((3))

C

2007-01-11/00:19:52

W pewnym miejscu pełnym dźwięków lub światła lub ciszy. Fioletowe niebo ciąży gdzieś nad lub pod... błyskawice, lub tylko wilgotny, ciepły wiatr opadając podnosi mnie w górę. I gdzieś we mnie. Moja obecność. Pełny ja. Zupełny. Sam w wieczności. Niesamotny. Cudownie samotny. Leniwy. Ja.
Fiolet zalewa mnie bezgranicznie bezpiecznie bezwstydnie. Jestem środkiem, wnętrzem, wszystkim. Jestem... Prawdziwy. Do granic. Kreuję wszystko... Sterem. Kreuję deszczem. Żeglarzem. Niewypowiedzianymi słowami. Okrętem Bawię się w twórcę. S tworzę cię. Będziesz. Wykreuję. Będziesz. W fiolecie, deszczu i cieple. Będziesz wszystkim. A gdy już będziesz i fioletem i wiatrem i ciepłem... obudzę się i moja dłoń wyruszy na poszukiwanie czyjegoś ciepła. Twojego?
Słońce wstaje, więc pewnie niebo z łoskotem spadnie zwalając się szarą codziennością. Lecz kiedyś znów będziesz fioletem. A dłoń nie wpadnie w nicość.
skomentuj ((2))

B

2007-01-07/21:50:16

Widzisz? Kryjmy się...
Co?
Świat
Musimy?
Tak
Dlaczego?
Tak będzie lepiej
Lepiej? Dla kogo, chyba nie dla nas?
Dla nich, dla świata...


Przepraszam i nawet nie myśl o nieistnieniu.

Nie chcę żebyś teraz przestał istnieć. Mogę na ciebie liczyć?

I jeszcze jedno, niech ci nigdy więcej przez myśl nie przejdzie, że chcę się ciebie pozbyć



Więc nie myślę o nieistnieniu. Nie istnieję tylko dla świata. Szczegół. A wy istniejecie?
skomentuj ((0))

A

2007-01-06/00:06:57

I nie o to chodzi że nie dojdę. To chyba bardziej wina wszechświata, w którym nie mogę znaleźć drogi wartej wkroczenia. Nie mam siły budować czegoś tylko i wyłącznie dla mnie - nowe szlaki odpadają. Standardowe, z przewodników życia, tak oklepane, tak sprawdzone przeważnie kończą się wielką czerwoną [pasującą do miksera] informacją Umieraj* a na dole drobnym druczkiem *zrób bilans i zacznij żałować.
Nie umiem żałować chyba... Często po prostu nie mogę się słuchać, ale żeby zaraz popadać z tego powodu na łóżko tylko po to żeby nie przespać nocy? I ogólnie nie umiem żyć. Przewodnika, przewodnika, błagam proszę litości.
skomentuj ((0))

Niezrozumienie... [dla Izy]

2006-07-31/23:33:53

To nie jest takie nietrudne jak się czasem wydaje. Czasem wyjdę popatrzeć na słońce przez brązowe okulary, w których widze na różowo. Tylko ten róż jest taki brązowy... i w tym tkwi problem. Wszystko jest jakieś wyrażniejsze, ale jednak to nie są plusy albo minusy.
I wcale nie wim czy poprzedni styl był dobry. wogóle nie wiem co jest dobre... Apel z przeszłości o "przewodnika dusz" jest cały czas aktualny. Ewentualne zgłoszenia proszę zostawiać tam gdzie je odczytam. Po co mówić coś co nigdy nie dotrze? Po co myśleć? I po co nam dotyk, skoro centymetry kwadratowe skóry nie są tu lecz w bliżej nie określonej dalszości. A tak naprawdę to lubię swoje łydki i nie wiem... tak sporo rzeczy jeszcze nie wiem, ale niedługo studia - może nie zgłupieję do końca.
I nie nastawiejcie się na wielki powrót. Wielki powroty nigdy się nie udają.
skomentuj ((3))

Nie pytaj...

2006-07-31/22:13:49

Czasem zapominam, że wy też czujecie...
że macie dotyk...
może dlatego sens poszedł po papierosy, i juz nie wrócił...
może dlatego przechodząc przez pasy myślę czy zdążę przejść na trzecią stronę jutra. Na drugą przechodzę zawsze - ale co to za wyczyn? Czasem widzę dzieci ganiające z patykami i strzelajace do siebie nawzajem. I te patyki to chyba najlepsze co nas moze w życiu spotkać. Dzieci mają moc. Tylko szkoda ze to dorośli mają jej wiecej. Zjadają jej masę w swoich biurach, samochodach i domach wypełnionych 4 krzesłami za dużo. A później dławią się nią, zaraz po tym jak ich tłuste serce postanawia zrobić sobie urlop.
A tak naprawdę jestem dobry... tylko sens gdzieś odszedł...
skomentuj ((7))

Stereotypia [dwa]

2005-12-01/22:52:56

Do świata też się człowiek przyzwyczaja?
To trudno tak powiedzieć. Zawsze jak myślałam, że mnie nic nie zdziwi, to okazywało się, że jednak niekoniecznie.
To skoro zawsze się tak dzieje, to też powinna się pani przyzwyczaić
Ale mówię, że nie do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jak byłam mała nie mogłam zrozumieć, czemu jak chciałam się czego pozbyć to zawsze spadało pod nogi, i mama kazała mi to podnieść. Choćby taka łyżka, po co dziecku? Wielkie to, ciężkie, w rączce trudno utrzymać i do buzi się nie mieści. Lepiej wyrzucić, tylko że mama zawsze podniosła i znów trzeba było się męczyć.
Życie jest męczące?
Tak. Wrócę jeszcze na chwilkę do dzieciństwa. Raz byłam z tatkiem na jarmarku. Kupił mi u takiego wysokiego pana czerwony balonik. Tak ładnie kołysał się na wietrze. I bawiłam się nim w ogródku, i chciałam położyć go na ziemi, żeby wrócić do zabawy, po obiedzie. Bo mama właśnie wołała nas na obiad.
Przepraszam, ale nie widzę związku.
No balonik odleciał. Spadł, ale w górę. I do tej pory tak mam, że to co chcę uchronić, to spada w górę. Tak, życie jest ciężkie.
A jak to jest, że raz spada w górę, raz w dół?
No wie Pan, jabłko, Newton i takie tam.
A bez Newtona by nie spadało?
A czy ja wiem, prawdopodobnie by spadało. Pan wyjątkowo trudne pytania zadaje.
skomentuj ((18))

Stereotypia [raz]

2005-11-30/22:46:20

Przepraszam Panią bardzo, gdzie ja się znajduję?
Świat jak każdy inny proszę Pana.
A czas?
UTC +1:00
A długo Pani w tym miejscu?
Od 13.42. Jakby Pan mnie nie zatrzymał byłabym już gdzie indziej.
Indziej?
Tak. Na 13.45 miałam zaplanowane zakupy, tam za rogiem.
Tam gdzie widać tych dwoje. Tych, co nie patrzą gdzie idą.
Zakochani, Proszę Pana. Takie życie.
A długo tak można nie patrzeć przed siebie?
Panie, nieraz jak się człowiek opamięta to już dwójka dzieci, żona. No ewentualnie mąż. Ale to rzadziej.
?
No, bo kobiety to jakoś tak bardziej świadome.
To dlatego ten Pan tutaj taki smutny? Za późno się ocknął?
Nie, nie. Akurat na odwrót. To Pan Kuczko. Wdowiec.
Ale on też nie patrzy przed siebie. Zakochany?
Był, z 20 lat temu. Później to mija. Jak mój czas, gdy tu tak z Panem rozmawiam.
O przepraszam, to może do tego sklepu podejdziemy. Co kupić potrzeba?
Chleb, mleko, masło. Dzień jak co dzień. No i kawa się skończyła.
A ten Pan, skoro niezakochany, to co?
No żona chłopu zmarła to, co ma się cieszyć?
Ale przecież jak mu zakochanie minęło, to szczęśliwy już nie był. Tak?
No chyba tak?
Więc...
Więc co?
Więc po co smutny?
Bo z żoną źle, bez niej jeszcze gorzej. Się człowiek przyzwyczaja.
To czemu narzeka.
Też się przyzwyczaja. Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.
skomentuj ((8))

Dzwięki nocy spaceru...

2005-11-26/23:02:11

Lubię zapach snu. Miękki, szeleszczący po pokoju. Drżący. Kojarzy mi się z duszą - mającą te chwile wolności, ucieczki od ograniczającego ją ciała. To chyba dlatego sny są takie... nierealne a jednocześnie rzeczywiste. To gra duszy i ciała. Po części gra pozorów, podstępna, zwodnicza. Gra słów, dotyków, smaków i dźwięków. Gra, w której czasem dusza potrafi przegrać, pokazać karty, za bardzo się odsłonić. I wyrywany jej jest ten żeton tajemniczości, którego tak bardzo potrzebuje. Skrywany. Spadł, poturlał się pod stopy - nie te. Nie te. Stopy kogoś silniejszego, kogoś, kto ma ciało, jest ciałem. Kogoś, kto bez duszy jest nikim. Duszy, która tak pięknie wygląda otoczona nocą i tym drżeniem. Mówiłem już, że lubię zapach snu? Snu... a może duszy.
skomentuj ((3))

Ut ameris, amabilis esto

2005-11-23/08:30:44

nic sie tu nie pojawiało
dawno nie potrafiłem zebrać myśli
tak dawno nie miałem ochoty się tu uzewnętrzniać
od bardzo dawna nie mogę patrzeć na ten szablon

nie działo się nic ciekawego
nie dawno się zaczęło
tak nie dawno wszystko było inne
tak bardzo nie dawno myślałem że nic się nie zmieni...
skomentuj ((2))

Wakacje...

2005-06-28/23:05:21

Mam zamiar reaktywowawać bloga. Wakacje to dobry czas na zmiany. Wyjeżdzam na miesiąc nad morze. Fale, słońce, praca... to chyba skłania do przemyśleń i może być dobrym bodźcem.
Właśnie rozmawiam przez telefon więc nie będę się rozpisywał.
Chciałem wam życzyć nieziemskich wakacji... Moje się na takie zapowiadają... Tak, będzie dobrze :-)
I na koniec [mój rozmówca już się niecierpliwi] zostawiłem najważniejsze. Pozdrawiam kogoś kto skłania mnie do myślenia o wielu ważnych sprawach. Dziękuję za ten uśmiech, który tak często widzę na twojej twarzyczce. I za noc... Świętojańską. Jednym słowem, Iza, ja cię po prostu lubię. :-) Miłych wakacji.
skomentuj ((12))

Mam...

2005-02-04/13:50:35

...lenia. Jak sie go pozbędę, to będziecie mieli znów mieli szansę podziwiać moje genialne notki ;-)
skomentuj ((9))

Łza...

2004-12-03/22:13:25

Szukam kogoś kto nauczy mnie płakać... i nie weźmie za to nic. szukam bezszelestnie, bezskutecznie...
Gdy pada deszcz, patrzę na krople. Wychodzę na ulicę i szukam w mżystości, kogoś kto nauczy mnie płakać. Bezskutecznie, bezgłośnie...
Idąc brzegiem rzeki, patrzę na łabędzie łzy, i chcę płakać, lecz nie potrfię. Płaczę bezgłośnie, bezskutecznie...
Szukam kogoś kto nauczy mnie płakać... i nie weźmie za to nic - oprócz przyjaźni. Bezinteresownie...
skomentuj ((9))

Niedługo...

2004-11-02/17:36:55

...nowa odsłona... cierpliwości
skomentuj ((7))

We mnie...

2004-09-19/21:53:40

Osaczyła mnie codzienność,
brutalna jak zwykle,
inna od oczekiwań, marzeń
Trudniejsza...

Tak trudno mi się odnaleźć,
zdobyć ciepłe miejsce,
i spędzać czas wśród ludzi
Tak trudno...

Dlaczego? To strach?
obezwładniające uczucie
silniejsze od pragnienia
Bycia Kimś...

Szukam przewodnika dusz,
który zabierze strach,
oswoi mrok i pokaże mi
Jak...

skomentuj ((4))

S jak serial...

2004-07-03/14:09:54

Postanowiłem wprowadzić tu coś w odcinkach. Nie ma co ukrywać, że każdy ma jakiś ulubiony serial. Lubimy ten dreszczyk emocji, „Co dalej?" "Uda jej się?" "Co on teraz zrobi?". Czekamy cierpliwie, i oczekujemy na ciąg dalszy. Domyślamy się zakończenia, lecz nie możemy być go pewni.
Serial to dość trudny [moim zdaniem] gatunek. Trzeba pamiętać wszystkie wątki, trzeba być czujnym. Powinno się znać zachowania bohaterów, ich rozterki, życiorysy. Postanowiłem stworzyć swój własny serial. Mam nadzieję, że spodoba się [mi - pisanie, wam - czytanie].
Na pierwszy odcinek trzeba chwile jednak poczekać...
Jestem otwarty na nowe pomysły, macie pole do popisu w komentarzach.
skomentuj ((6))

Znów...

2004-06-22/20:41:52

Powroty cieszą, lecz nie jest to regułą. Nieraz się zdaża, że ktoś swoim ponownym pojawieniem się w naszym życiu wprowadza sporo zamętu. Mam nadzieję, że ze mną tak nie, będzie, choć wolę wprowadzać trochę chaosu do waszego życia, niż pozostać wam obojętnym.
Spróbuję wkroczyć z czymś innym niż dotychczas, postarać się pisać ciekawiej, bardziej zróżnicować notki. Liczę na stałych czytelników, i mam nadzieję, że pojawi sie kilka nowych twarzy...

skomentuj ((1))

Przerwa...

2004-05-27/09:11:28

...jeszcze potrwa. Kłopoty techniczne [brak kmpa].
skomentuj ((1))

Przesłanie

2004-04-09/22:58:05

Po raz kolejny stajemy przed tajemnicą pustego grobu, białe płótna, głos anioła "Nie ma Go tu... zmartwychwstał" Wybiegam wtedy z domu własnego egoizmu i biegnę na spotkanie z Miłością, może rozszerzy to moje horyzonty widzenia, wzmocni...
Niech światło tego dnia, innego niż wszystkie, dotrze do najciemniejszych zakątków waszej duszy... Wesołych Świąt
skomentuj ((5))
Design by Political Monster / Kerplunc.